Szczyrk - prawdziwe trampy
Do Szczyrku przyjechaliśmy mocno zmęczeni. Jednak znad morza to ładny kawał drogi, ale moje dzieci nie zarzucą mi potem na starość, że im kraju ojczystego nie pokazałem. Jeśli więc jest tylko jakaś możliwość, czas wolny, to podróżujemy i to w najodległejsze zakątki. Sam mam rodziców, którzy są do samej starości zajadłymi i gorliwymi trampami, obieżyświatami i wagabundami, to i mnie się udzieliło. W pensjonacie
Szczyrk czekała na nas kolacja. Właściciel tego obiektu zastanawiał się nawet, czy nie zrezygnowaliśmy z pobytu i nie powiadomiliśmy go o tym, ale nie. Już następnego dnia poszliśmy na szlak. Szczyrk jest cudny. Opanowane mamy już Bieszczady i Tatry, ale w Beskidach byliśmy po raz pierwszy. Wszystko się nam tutaj bardzo podobało. Zwiedziliśmy dokładnie miasteczko, ale też bardzo skrupulatnie i dokładnie zbadaliśmy każdą okoliczną ścieżkę, każdy szlak, każdą jaskinię, nawet najmniejszą,m każdy strumień i wodospad. Góry są przepiękne, czujemy się tu zawsze jakoś uwzniośleni i lepsi. Czy to niejakiś rodzaj katharsis? Może.