Andrzejki - zastępstwo
W Andrzejkach nie uczestniczyłem od kilku lat, bo jako restaurator zawsze spędzam takie wieczory w pracy. Tak jest niestety nie tylko w Andrzejki, ale i w cały karnawał, śledzik, na Sylwestra i przy wielu innych okazjach. W tym roku mój syn skończył 18 lat i moja żona podjęła decyzję, by się wykazał dojrzałością i zasłużył na dowód osobisty. Wszystkie działania odbyły się oczywiście za moimi plecami, bo gdybym wiedział, że na
Andrzejki będę miał zastępstwo, to akurat na tę noc bym się nie zgodził. Zostałem postawiony przed faktem dokonanym, gdy moja Kaśka oznajmiła mi, że na zabawę andrzejkową idziemy ze znajomymi na bal do hotelu Orbis, najlepszego w naszym mieście. Byłem trochę zatrwożony o imprezę w naszej restauracji, ale w końcu uległem namowom żony. I dobrze zrobiłem, bo bawiłem się doskonale. Aż nie mogłem uwierzyć, że nie pracy, ale swobodnie, przy kieliszku i tańcząc. Takiej rozrywki trzeba mi było od lat. Postanowiłem, że częściej muszę bywać na takich imprezach, bo życie mija, a miłych chwil w nim niewiele.